Thai Airways zdegradował je do Premium Economy. LOT może sprzedawać je jako biznes klasę

Polskie Linie Lotnicze LOT pozyskają dwa Boeingi 787-9 Dreamliner, które wcześniej latały w barwach Virgin Atlantic. Sama transakcja nie jest zaskoczeniem - przewoźnik od miesięcy zapowiadał rozwój floty dalekodystansowej. Znacznie ciekawsze jest jednak to, co znajduje się wewnątrz samolotów.

Kajetan Mirski2 min czytania
Thai Airways zdegradował je do Premium Economy. LOT może sprzedawać je jako biznes klasę

Na pokładzie obu maszyn znajduje się bowiem 31 foteli klasy biznes w konfiguracji znanej w branży jako „coffin seats”, czyli potocznie „trumny”.

Czym są słynne „trumny”?

Mowa o fotelach herringbone, które po rozłożeniu tworzą całkowicie płaskie łóżko. Kilkanaście lat temu były uznawane za bardzo nowoczesne rozwiązanie i trafiły m.in. do Virgin Atlantic.

lot nowa biznes klasa

Z czasem jednak pasażerowie zaczęli zwracać uwagę na ich ograniczenia. Fotele są stosunkowo wąskie, przestrzeń na nogi jest mocno zabudowana, a część podróżnych narzeka na uczucie zamknięcia podczas snu.

To właśnie z powodu charakterystycznego kształtu i ciasnej przestrzeni branża zaczęła określać je mianem „trumien”.

Dodatkowym ogromnym minusem tych foteli jest fakt, że widzimy praktycznie cały czas stopy pasażera obok

żródło zdjęcia: piotrlotniczy

Thai Airways miał na nie inny pomysł

Co ciekawe, podobne fotele pojawiły się wcześniej w samolotach przejętych przez Thai Airways.

Tajski przewoźnik uznał jednak, że standard tych miejsc nie odpowiada już oczekiwaniom współczesnej klasy biznes. Zamiast sprzedawać je jako Business Class, linia wykorzystała je jako produkt Premium Economy.

Była to dość nietypowa decyzja, ale dobrze pokazuje, jak bardzo zmieniły się oczekiwania pasażerów premium w ostatnich latach.

Co zrobi LOT?

Na razie przewoźnik nie przedstawił szczegółów dotyczących konfiguracji kabin po wprowadzeniu samolotów do floty.

Możliwości jest kilka.

LOT może pozostawić obecną konfigurację i sprzedawać wszystkie 31 miejsc jako klasę biznes. To najprostsze i najtańsze rozwiązanie.

Drugim scenariuszem byłaby przebudowa kabiny, jednak taki proces oznaczałby dodatkowe koszty oraz wyłączenie samolotów z eksploatacji na pewien czas.

Najciekawsza wydaje się jednak trzecia opcja — stworzenie produktu pośredniego pomiędzy Premium Economy a Business Class. Byłoby to rozwiązanie zbliżone do tego, które zastosował wcześniej Thai Airways.

Problem czy okazja?

Dla większości pasażerów podróżujących w klasie ekonomicznej temat może wydawać się mało istotny. Dla klientów kupujących bilety za kilka lub kilkanaście tysięcy złotych różnice w standardzie fotela mają jednak ogromne znaczenie.

Jeżeli LOT pozostawi obecną konfigurację bez zmian, może spotkać się z porównaniami do nowszych kabin oferowanych przez Qatar Airways, Emirates czy Turkish Airlines.

Z drugiej strony przewoźnik zyska dodatkowe Dreamlinery szybciej, niż gdyby czekał na fabrycznie nowe maszyny.

Najciekawsze pytanie pozostaje więc bez odpowiedzi: czy LOT będzie sprzedawał 31 „trumien” jako pełnoprawną klasę biznes, czy zdecyduje się na rozwiązanie podobne do Thai Airways?

Czytaj dalej